O starości i Kapitanie, który szuka domu

„Psa w Waszym schronisku trudniej adoptować niż dziecko”
„Jesteśmy już na emeryturze, mamy działkę i dużo czasu chcemy młodego pieska”
„Nie, wystarczy, że ja jestem stara/y, psa chcę młodego”
„A nie macie szczeniaczków? Max do roku? Wystarczy, że mąż/żona choruje”
„Od zawsze wychowuję od małego, teraz też chcę szczeniaka”
 
Z takimi wypowiedziami przy wyborze psa do adopcji spotykamy się bardzo często.
 
Starość nieważne czyja – zwierzęca, czy ludzka ma różne oblicza. Czasem chorujemy. Czasem wydaje nam się, że licznik się zatrzymał, a my wciąż mamy 50 lat a nie 70 i cieszymy się dobrym zdrowiem. Dzieci już się wyprowadziły, ukochany pupil odszedł ze starości, a nasz dom stał się pusty. Wtedy przychodzi myśl, że tą przestrzeń można by wypełnić nowym czworonogiem. To super… ale…
 
Jakieś pół roku temu pojawił się w naszym schronisku starszy Pan. Bardzo sympatyczny, lubi aktywność na świeżym powietrzu. Dobre warunki dla psa, doświadczenie w opiece nad nim, po sąsiedzku mieszkają dzieci. Odwiedzał nasze schronisko wielokrotnie, zdecydował się na Kapitana, większego psiaka w typie labradora, ponieważ zawsze miał psiaki tej rasy. Wizyta przedadopcyjna wypadła pomyślnie. Zawsze proponujemy w takich wypadkach psiego seniora, ale Kapitana to była jedyna szansa, długo już chłopak czekał na dom. Zdecydowaliśmy się zaryzykować i go wydać.
 
To było pół roku temu. Dzisiaj wrócił do schroniska. Nic nie przeskrobał, był po prostu sobą. Ale stan zdrowia małżeństwa gwałtownie się pogorszył. Nie są w stanie sprawować właściwej opieki nad psem. A z tym nie dało się dyskutować.
 
Wielokrotnie do schroniska przychodzą osoby starsze, które szukają sobie kompana. I to jest super. Zawsze wtedy proponujemy także starszego pieska lub kotka, owszem wymagają często większej opieki weterynaryjnej. Ale często też są już spokojniejsze, więcej odpoczywają i żyją krócej (chociaż czasem można się zaskoczyć!:))
 
Przed adopcją zastanówmy się:
Czy mam wystarczające fundusze na leczenie psa?
Czy ma się nim kto zająć jeśli będę musiał/a iść do szpitala sanatorium?
Czy mam wystarczająco dużo czasu i siły, by zaspokoić psie/kocie potrzeby?
Czy za 10 lat nadal będę w pełni sił i zdrowia, by zajmować się zwierzęciem?
Czy po mojej śmierci mam komu przekazać swoje zwierzę?
 
To wszystko są trudne pytania, na niektóre po prostu nie chcemy znać odpowiedzi i wolimy o tym nie myśleć. A my jako pracownicy musimy je zadać.
 
Pamiętajmy, że adoptując zwierzaka jesteśmy za niego odpowiedzialni do końca jego życia. I wcale nie dotyczy to tylko osób starszych, ale także tych, którzy dzisiaj są młode i zdrowe.
Na zdjęciu Kapitan, który na nowo szuka domu.